Zbiornik Stary Sobieski w Gdańsku
Stakacje

Sobieski, mój Stary!

Kontynuując nasze stakacje – czyli wycieczki bez ruszania się poza obręb własnej aglomeracji (przy okazji nazwa „podsłuchana” u Radosława Gajdy z kanału AIAGI) – chcielibyśmy zabrać was w miejsce, które jest tak dobrze ukryte, że sami Gdańszczanie często nie wiedzą o jego istnieniu.

Nie będzie to zabytek klasy zero zdradzający najlepsze flamandzkie wpływy średniowiecza. Nie będzie to też przykład rozszalałego holenderskiego baroku. Nawet nie będą to monumentalne fortyfikacje doby Fryderyków. Zabytek o którym będę mówił ma raptem nieco ponad setkę i na pierwszy rzut oka wcale nie imponuje. Mało tego! Można by rzec, że to niezły kanał.

Podziemne ufo

No może z tym kanałem to trochę przesadziłem. Stary Sobieski jest przecież zbiornikiem na wodę, a nie jakimś ściekiem. Do tego zbiornikiem unikatowym w wielu dziedzinach. Chwila! – zawołacie – Stary Sobieski? Co to za nazwa dla instalacji sanitarnej? I wiecie co? Zapomniałem o to spytać przewodnika;) Dopiero pisząc teraz uświadomiłem sobie, że nie wiem. To znaczy nie wiem na pewno. Stary bowiem wytłumaczyć łatwo. Zbiornik nie jest używany od lat 90tych, a Sobieski, zapewne od niedalekiej ul. Sobieskiego. Na korzyść tej hipotezy przemawia fakt, że drugi wyłączony z eksploatacji zbiornik, o którym zrobimy osobny wpis – Stara Orunia – znajduje się na… zgadliście, Oruni.

Zbiornik Stary Sobieski w Gdańsku
W kolistym korytarzu panuje niezwykła atmosfera.

Wróćmy jednak do bohatera dzisiejszego wpisu. Zbudowany w 1911 r. zbiornik to żelbetowy dysk o średnicy 47 m i powierzchni całkowitej 1670 m². W czasach gdy powstawał stanowił szczyt inżynierii budowlanej. Do dziś z resztą pozostaje największym tego typu zbiornikiem w Gdańsku, a jego dziwaczna bryła przywodzi na myśl raczej ufo, czy pradawną Atlantydę, niż zbiornik. Przynajmniej gdy patrzy się na makietę zaprezentowaną na wystawie. Od wewnątrz bowiem wrażenia są zupełnie inne.

W katedrach H2O

Odnaleźć Sobieskiego nie jest wcale łatwo. Położony jest wprawdzie niedaleko głównej arterii komunikacyjnej Wrzeszcza – Alei Zwycięstwa, a i do budynków Politechniki jest stamtąd rzut kamieniem (zabawne porównanie w kontekście jego lokalizacji), niemniej prowadzącą do niego dróżkę bardzo łatwo przegapić. Mimo oznaczeń, bez Google Maps bym sobie nie poradził.

Zbiornik jest bowiem posadowiony wewnątrz Szubienicznej Góry, miejsca samego w sobie zasługującego na uwagę (jak można się domyślić służyło Gdańszczanom do organizowania imprez masowych;) i by dostać się do niego trzeba podejść jakieś 300 m pod dość stromą górę upstrzoną luźnymi kamieniami. Z tego miejsca, na wycieczkę do Sobieskiego radzę założyć solidne buty.

Zbiornik Stary Sobieski w Gdańsku
Budowla przypomina raczej ufo niż zbiornik na wodę.

Sam obiekt z zewnątrz wygląda niepozornie i w niczym nie zdradza niezwykłości wnętrza. W środku bowiem, zanurzamy się w połączeniu katedry z bunkrem. Wrażenie jest niesamowite. Jeśli kręcą was kamienne kościoły, poniemieckie umocnienia albo nieczynne kopalnie, to będziecie się tam czuli jak w domu. W Sobieskim bowiem poruszamy się po przepastnych korytarzach (6,7 m szerokie, 5,5 m wysokie), które biegną po okręgu. Uczucie bycia na innej planecie gwarantowane. Dodatkowo wrażenie niezwykłości potęguje bardzo silne echo które utrzymuje się przez bardzo długi czas, a miejscami występuje tzw. efekt „groty szeptów”, przez co można rozmawiać szeptem nawet na odległość 200 m.

Wodą Gdańsk stoi

Sobieski to jednak nie tylko niezwykłe wnętrza. To również spora dawka wiedzy na temat historii sieci sanitarnej „Perły Bałtyku”. Ok. Może nie brzmi to zachęcająco, ale w rzeczywistości jest zgoła inaczej. Okazuje się bowiem, że rozwój sposobów zaopatrywania miasta w wodę nie tylko przekładał się na rozbudowę samego grodu, ale miał też wpływ na wydarzenia historyczne. Jak chociażby w 1869 r. kiedy budowa nowoczesnego wodociągu zakończyła 14-nastą i ostatnią epidemię cholery w tym stuleciu.

Morał z tej opowieści jest taki, że od starożytnego Rzymu nic się nie zmieniło i to czy państwo (w tym przypadku miasto) rozwija się, czy ginie potrafi zależeć od tego, na jakiej wodzie gotują zupę jego mieszkańcy. Szalenie pouczająca perspektywa dla wszystkich zainteresowanych historią.

Całość tej fascynującej historii dopełniają niezwykłe zabytki. Mnie najbardziej zainteresowały sosnowe „rury” ze średniowiecznych wodociągów. W gruncie rzeczy były to bowiem wydrążone pnie połączone miedzianymi „kolankami”. Całość uszczelniały nasmołowane pakuły. To zadziwiające, że tak prymitywna technologia służyła miastu aż do 2 poł. XIX w. Poza tym zwiedzający znajdą na wystawie mnóstwo map, ciekawostek i archiwalnych zdjęć.

Średniowieczna rura. Zbiornik Stary Sobieski w Gdańsku
Drewniane rury mają się całkiem nieźle mimo, że nie wymieniano ich od średniowiecza.

Po skończonym obchodzie warto też wybrać się na taras widokowy ulokowany na dachu zbiornika. Łatwo go przeoczyć, bo z dołu kompletnie go nie widać. Z góry roztacza się całkiem ładna panorama Wrzeszcza, zwłaszcza jego nowocześniejszej części.

Całe zwiedzanie nie trwa dłużej niż godzinę. Dla mieszkańców Gdańska będzie to więc świetny pomysł na niedzielne popołudnie, a dla turystów być może miła odmiana po gotycko-barokowych perłach Głównego Miasta. Bilet normalny kosztuje 9 zł, ale lepiej kupić go wcześniej lub chociaż zabookować sobie wejście, ponieważ zwiedzanie jest z przewodnikiem i idąc „z marszu”, możecie czekać na „następną rundę”.

Kończąc. Miejsce jest z całą pewnością godne polecenia. W końcu może to być jedyna szansa, żeby idąc pod górę wejść do „kanału” czystego jak H2O.

Zbiornik Stary Sobieski w Gdańsku
Niektóre fragmenty wystroju wyglądają jak nie z tego świata.
Studnia XIV w.
Średniowieczna studia też ma się dobrze, mimo 700 lat w ziemi.
Zbiornik Stary Sobieski w Gdańsku
Dla odmiany nowsze rury budzą respekt swoją wielkością.
Widok z Szubienicznej Góry
Z Szubienicznej Góry roztacza się fenomenalny widok na Wrzeszcz.

Jeden komentarz

  • ten, no ... Kat

    imprezy masowe na Górze Szubienicznej… można dla nich głowę stracić! albo się nieźle rozerwać 😉
    Kat lubi to!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *